Best konwent ever czyli 4 smokon

W minioną sobotę, 27 maja, odbył się 4. Smokon, czyli krakowski konwent fantastyczny, organizowany przez stowarzyszenie Historia Vita. Mieszkam w Krakowie, ale przyznam się, że – z różnych przyczyn – zawitałem na tę imprezę po raz pierwszy. I… chyba się zakochałem. Wszystko na Smokonie jest trochę inne, niż na konwentach, które miałem okazję odwiedzić. Po pierwsze miejsce: Małopolski Ogród Sztuki położony na zbiegu ulic Rajskiej i Szujskiego, czyli kilka minut piechotą od Rynku. W ścisłym centrum, a jednak schowane przed zgiełkiem i zastępami turystów. Miejsce specyficzne, stworzone dla wszelkiej maści artystów, siedziba Arteteki, kolebka Krakowskich Smoków. Po drugie: kameralność. Tak, nie ma tu przestrzeni na zorganizowanie wielkiej imprezy, na rozstawienie dużych scen… Ale paradoksalnie właśnie to jest jej największym atutem. Przytulne pomieszczenia Ogrodu Sztuki kreują przyjazną atmosferę i sprzyjają integracji zaproszonych gości oraz uczestników konwentu. Odczyty i panele mają absolutnie niepowtarzalny klimat. W dodatku – w mojej ocenie – katalog tematów i dobór prelegentów był niezwykle ciekawy. Za przykład, jeden z wielu, niech posłuży panel o pograniczach fantastyki. Paweł Majka wyznał wczoraj na FB, że miał obawy, jak przebiegnie dyskusja. Bo temat trudny, nieoczywisty… A panel udał się świetnie (rzecz jasna dzięki dyskutantom i prowadzącej) i był przykładem na to, jak wspaniale w wymianie poglądów może brać udział publiczność.

Po zakończeniu oficjalnych punktów programu, dyskusje, w sposób zupełnie naturalny, przenosiły się w kuluary. Było gdzie usiąść, napić się kawy i nie tylko… W sobotę dopisała pogoda, więc ustawione na zewnątrz stoliki cieszyły się dużą popularnością. Przez ogródek przewinęła się większość zaproszonych gości, a było ich niemało (kto nie wierzy, niech sięgnie do programu – zrozumie, co stracił). Można było co nieco podsłuchać, dowiedzieć się czegoś o nowych projektach, no i rzecz jasna poruszyć tradycyjne tematy, bez czego żaden porządny konwent nie może się obejść. A wieczorem, po zakończeniu części oficjalnej, odbyło się afterparty.

Jednym słowem: ogromne gratulacje dla organizatorów! Tym bardziej, że – jak mi wiadomo – nie jestem odosobniony w swoich odczuciach. Na FB mnożą się wpisy podobne do mojego. Arkady Saulski ogłosił Smokon „najlepszym konwentem ever”, Aleksandra Klęczar (chylę czoła, słuchanie Twoich wystąpień to była czysta przyjemność) przyznała, że bawiła się świetnie, a ja mogę zdradzić, że to samo usłyszałem w sobotę chociażby od Marty Krajewskiej, Jacka Łukawskiego, czy Michała Cetnarowskiego.

Cóż mi pozostaje, na zakończenie tego peanu pochwalnego? Wszystkich, którzy nie byli na Smokonie, albo byli, ale coś przegapili, zapraszam do obejrzenia nagrań, które udostępnia Konwent Smokon. I gorąco dziękuję Aleksandrze Cebo za możliwość wykorzystania zdjęć z 4. Smokonu!

Views All Time
Views All Time
185
Views Today
Views Today
1

Dodaj komentarz

email marketing powered by FreshMail